Newsletter
Niepewność IT

Niepewność

Okno komunikatora zastygło na niepokojąco długą chwilę. Peter zaczął już nabierać przekonania że poprzednia jego wiadomość tak trafnie dotknęła adwersarza, że siedzi teraz nad klawiaturą wpatrując się w ekran i nie wie co ma odpisać. Odpowiedź jednak nadeszła:

„Panie Okham, przypominam, to ja tu tworzę i to moja kreacja podnosi wartość naszej rzeczywistości, rośniemy, rozwijamy się, rodzą się kolejne byty, tworzymy nowe lepsze „być”, Pan zaś ograniczasz, niszczysz, jesteś Pan wsteczny i destrukcyjny”

To była typowa reakcja z którą Peter spotykał się całkiem często, reakcja tych którzy uwielbiają „tworzyć” tak dalece, że zapędzają się w pobliże „mnożyć”, czego efektem prawie zawsze był nieuzasadniony rozrost, ekspansja złożoności ponad rozsądne granice. Architekt z którym korespondował w zasadzie nazajutrz po przekazaniu uwag do projektu zmian w systemie, delikatnie to ujmując, zdecydowanie nie zgadzał się z wnioskami Petera. Swoją niezgodę zamanifestował nie tylko Peterowi ale także własnemu Biznesowi. Peter usłyszał to od niego przed chwilą, w trakcie dyplomatycznej w formie jak do tej pory rozmowy. Zaangażowanie Biznesu oznaczało otwarty spór, rozszerzony poza zwyczajowe granice IT. Uproszczona ścieżka branżowego porozumienia została zamknięta. Peter znał Architekta od lat, nie spodziewał się takiego obrotu sprawy a wcześniejsze kontakty obu panów przebiegały inaczej. Owszem, dochodziło do sporów, czasem ostrych, ale zawsze kończyło się na jako takim porozumieniu. Peter, jak zazwyczaj odrobinę polemicznie i złośliwie wystukał:

w istocie tak, tworzysz Pan, ale w znacznej mierze chaos, czy nie rozumiesz? rozsądek każe narzucać ograniczenia a ograniczenia każą tworzyć mniej a lepiej, Pan natomiast chcesz tworzyć dużo, ja jednak proponuję tworzyć zaledwie wystarczająco, ale pięknie

zamknął komunikator, nie chciał akurat teraz zobaczyć kolejnej odpowiedzi. Otworzył raz jeszcze nadesłany projekt. Głównym postulatem zawartym w projekcie było zastąpienie jednej instancji Jima Sendera wieloosobową ekipą wysoko wyspecjalizowanych bytów z ściśle zdefiniowanymi interfejsami realizującą grupowo jego dotychczasowe zadania. Sam pomysł wydawał się Peterowi prosty i oczywisty, lecz rozmach z jakim Architekt kreślił ramy zreformowanego systemu był zaskakujący. Taka skala zmian spowodowała by ogromne koszty, koszty które przy znanych mu wymaganiach wydawały się nieuzasadnione. Przejrzał jeszcze raz sekcję opisującą przyczyny i motywacje zmian, znalazł tam tylko jeden argument, mianowicie System z czasem realizuje coraz więcej żądań i Jim po prostu nie daje rady ich obsłużyć. Łącząc oba fakty, znaczący rozmach i tak wczesne zaangażowanie Biznesu Peter zaczął podejrzewać, że nie zna wszystkich faktów, że w zakamarkach rzeczywistości czai się coś, co mu umknęło.

Tak jak nadchodząca ciemność bezksiężycowej nocy smużącej czerń za oknami jego biura, którą tyle razy posądzał o celowe przesłanianie mu widoków na zewnętrzną rzeczywistość, tak powoli i skutecznie ogarniała go niepewność. Jeno pozostało jasne, nie mógł zostawić sprawy w tak nieoznaczonym stanie. Raz z jakkolwiek błahego powodu iż zlecenia od Tego biznesu były regularne i dla niego po prostu intratne, a drugi raz dlatego, że ten System jest złożony i potężny a praca przy nim dostarczała Peterowi wiele wrażeń, od zwykłej satysfakcji do wysokich poziomów adrenaliny włącznie. Dalsza polemika z Architektem była bezcelowa, znali doskonale swoje stanowiska, należało skontaktować się z Biznesem. Tak czy inaczej to on rozdawał tu karty i na pewno był na tyle mocny aby przebić wszystkich.

Krzysztof Olszewski